PODSUMOWANIE SEZONU 2007 - ZAWODY ROWEROWE
CIĘCINA - Pierwszy start w sezonie. Niewiele, bo ok 70 osób stających do "boju", prawdziwie górska, ok 50km trasa zapowiadały ciekawą rywalizację. Pierwszy podjazd peleton pokonał na tyle mocnym tempem, że moje nierozgrzane mięśnie mocno to odczuły. Każdy kolejny uphill przychodził mi z coraz większym trudem. Niektóre z nich pokonywałem "z buta", z przerażeniem patrząc jak mijają mnie kolejni bikerzy. Straty starałem się odrabiać na zjazdach. Tuż przed metą minęły mnie kolejne dwie osoby. Niestety byłem na tyle zmęczony trudami trasy, że nie miałem sił ani ochoty na walkę o pozycję. Okazało się, że pomimo tak słabego występu zająłem 12 lokatę.
JURA MARATON - Z niepokojem czekałem na te zawody. Słaby "występ" w Cięcinie rzucił cień wątpliwości na moją dyspozycję. Wiedziałem, że charakter zawodów będzie zupełnie inny ze względu na długi dystans.Po cichu liczyłem na chwile wytchnienia po drodze. Przed startem postanowiłem jechać cały dystans w miarę równym tempem, nie siląc się na ucieczki przed innymi. Taktyka okazała sie słuszna - startując z ostatnich miejsc w ok 300 osobowym peletonie na pierwszym punkcie kontrolnym przesunąłem się w okolice 50 miejsca, by w połowie dystansu znaleźć się na 11 miejscu. Z powodu przymusowego postoju przed szlabanem kolejowym w Krzeszowicach, oraz skurczów, które dopadły mnie pod koniec trasy, na metę wjechałem tracąc cztery pozycje. Sklasyfikowany zostałem jako 15 w kategorii "open" oraz 10 w kategorii wiekowej M2. Start w tych zawodach uważam za bardzo udany.
XC KRYSPINÓW - Lokalne zawody cross country rozegrane zostały w pobliżu zalewu w Kryspinowie. Na zawodach panowała kameralna atmosfera ze względu na niewielką liczbę startujących. Nie oznaczało to niskiego poziomu rywalizacji - ten gwarantowany był przez kilka nazwisk znanych w środowisku maratońskim. Krótka, trzykilometrowa pętla, najeżona stomymi, piaszczystymi podjazdami i zjazdami, miała zostać pokonana przez moją kategorię wiekową 10 krotnie. Zadanie to wypełniło tylko czterech z jedenastu zawodników. Niestety nie udało mi się zaliczyć do owej czwórki - zostałem zdublowany podczas dziewiątego okrążenia. Rywalizację ukończyłem z 5 lokatą, co - jak na start po prawie dwu miesięcznej przerwie w treningach - uważam za wynik przyzwoity
MARATON KRAKOWSKI (SIERPIEŃ) - Postanowiłem pojechaćdługi dystans, który pozwalał rekompensować braki w formie wytrzymałością..Przed tym startem, podobne jak przed Jura Maratonem zakładałem, że będę "jechać swoje" niezależnie od ilości mijających mnie osób Od samego początku udało mi się jednak utrzymać równe, ale nie zabójcze tempo Nawet niewielki kryzys, jaki dopadł mnie w okolicy Tenczynka nie zaprzepaścił szansy na niezłą lokatę. Rywalizacje ukończyłem na 43 miejscu "open", co przeszło moje najśmielsze oczekiwania
ISTEBNA - Start był dla mnie dużą niewiadomą - organizatorzy imprezy w Cięcinie, właśnie do Istebnej porównywali swój maraton, należało się zatem spodziewac że nie będzie lekko. Postanowiłem po raz kolejny wcielić w życie zasadę jechania swoim tempem. Podczas wyścigu skrzydeł dodawałmi fakt, że nieustająco "tasowałem się" z mocniejszym ode mnie teamowym kolegą - Ciaposem. Niestety zjazdy na trasie okazały się na tyle wąskie, że musiałem dostosowac tempo do poprzedzających mnie - normalnie byłoby znacznie wyższe. Około 15km przed rozjazdem na pętlę Giga, musiałem pokonać kamienisty podjazd biegnąc. Momentalnie ujawniło się przeciążenie łydki, którego nabawiłem się podczas zeszłotygodniowego Rajdu Orła. Od tej chwili dojazd do mety stał sie walką o przetrwanie, okupioną bólem na każdym następnym uphillu. Po finishu okazało sie że zająłem 37 lokatę "open" na trasie Mega - niestety z długim dystansem nie było mi dane zmierzyć sie tym razem... Uważam że był to kolejny dobry występ,kończący mój sezon maratonowy.